Po co komu agencja PR
Bartosz Lewicki, 4.01.2012

W dzisiejszym wpisie chciałbym odejść trochę od ogólnych dywagacji dotyczących strategicznego podejścia do komunikacji i zająć się czymś bardziej przyziemnym. Przyziemnym, ale ważnym – moim zdaniem. Bo piszemy tu, czym jest PR, jakie powinien spełniać funkcje, jaki może być jego udział w sukcesie firmy, a także analizujemy nowoczesne i wizjonerskie pomysły i rozwiązania.
Ale od kilku lat nurtuje mnie pytanie: W jakim celu klienci wybierają agencje Public Relations?
Jeśli w długim, skomplikowanym przetargu wybiera się firmę, ocenia jej doświadczenie, pomysły i profesjonalizm pracowników, po co później neguje się każdą decyzję oraz utrudnia działaniai?
Brak wiedzy u części klientów na temat warsztatu PR – liczby czynności do wykonania, zaangażowanych osób i środków powinien raczej budzić zainteresowanie i szacunek przy spotkaniu z fachowcami. Kiedy jednak po konferencji, na którą drzwiami i oknami walą dziennikarze radia, prasy i telewizji słyszy się stwierdzenie: Ale krzesełka krzywo stały, a media i tak przyszły, bo prosiłem szwagra wujka cioci, którego kuzyn pracuje w telewizji jako monter i on to załatwił, to ma się to dziwne uczucie...
Kiedy wymienia się kanalizację w domu, nikt nie krytykuje hydraulika, że dał rurę o takim, a nie innym przekroju, z PCV, a nie ze złota (za określone pieniądze). Widać hydraulikowi ufa się. A PR-owcom nie nardzo.
Boli, kiedy pisze się informację prasową, zgodnie z wiedzą, wykształceniem oraz talentem, a Klient "poprawia" tytuł lub lead na szkaradzieństwo bez ładu i składu, pisanie biznesową nowomową, dopisuje lub zmienia akapity. Lub kiedy informacja trafia u klienta do Kilku Ważnych Postaci, a ich uwagi wzajemnie się znoszą, przeczą sobie i zasadom pisowni języka polskiego.
Oczywiście takich klientów, takich sytuacji jest mało, coraz mniej. Ale za każdym razem opisane powyżej sytuacje frustrują.
Cieszy mnie oczywiście, że znakomita większość klientów wie, po co wsparcie PR, że zna zasady optymalnej jak współpracy. Że traktują agencję PR jako partnera, konsultanta mającego odpowiednie kwalifikacje, którego nie trzeba dyskredytować, aby podnosić w ten sposób swoją wartość.
I tego sobie, Wam oraz wszystkim klientom życzę w 2012 roku – jak najlepszej współpracy i zrozumienia.
Bartosz Lewicki
PS – wkrótce tekst odwrotny, czyli agencja PR w oczach niektórych klientów.





