Blog

Miłość, chmury, marka i nowe media

Mariusz Pleban, 15.09.2011

Sierpień był dla szefostwa linii lotniczych Cathay Pacific prawdziwym piekłem. W środku trwania długodystansowej kampanii promocyjnej pod hasłem „Meet our team who go the extra mile to make feel special” do internetu przedostały się pornograficzne zdjęcia z wyróżnikami marki tego przewoźnika. Na obrazkach pojawiła się kobieta w ubraniu stewardesy Cathay Pacific w bliskim kontakcie z… przyrodzeniem pilota. Drugie zdjęcie przedstawiało tą samą kobietę w pozie znanej raczej z Playboya lub Hustlera. Kryzys pełną gębą.

Linia przeprowadziła dochodzenie, znalazła winną i winnego, doprowadziła do zakończenia ich kontraktów, zawiesiła do odwołania kampanię reklamową, wprowadziła silniejsze kontrole wewnętrzne. Oczywiście była w kontakcie z prasą i zarządzała kryzysem wg książkowych zasad. Czy jest w tym coś ciekawego? W zasadzie nic. Chyba, że spojrzymy na działania mediów i komentarze ekspertów. Tu pojawiają się dwie ciekawostki.

Jeśli twierdziliśmy, że w obecnych czasach następuje tabloidyzacja mediów to nie jesteśmy w błędzie. Wystarczy zobaczyć jak dużo energii, czasu i pieniędzy poświęciła jedna z azjatyckich stacji tv w celu udramatyzowania całego przekazu. W tym przypadku mamy do czynienia z kolejnym przykładem nie tylko „ubrukownienia”, ale także „ukomputerowienia” prasy. Redakcja medium odwzorowała całe zdarzenie w postaci animacji.

Na marginesie – ciekawe, czy za 10, może 20 lat telewizje w ogóle będą potrzebowały kamer? Wirtualna rzeczywistość odwzoruje praktycznie wszystko. Dziennikarz stanie się reżyserem, operator kamery będzie operatorem programu graficznego. Robienie newsów, jak pokazuje przykład tej TV, może stać się najtańszą i najatrakcyjniejszą formą tworzenia kontentu.

Kryzys Cathay Pacific stał się kanwą wielu komentarzy eksperckich. Jeden z nich przykuł moją uwagę, zapewne ze względu na silny autorytet Harvard Business Review, jaki stał za autorem. James Allwarth określa przypadek Cathaya jako niewykorzystaną okazję. Udowadnia, że tak naprawdę sytuacja nie była kryzysem, ale szansą. Warto przeczytać ten artykuł i zastanowić się nad własną opinią. Wg mnie szefostwo linii lotniczych z Hong Kongu nie miało innego wyjścia jak działać zgodnie z ustalonymi kanonami. Cathay działa w bardzo silnej zależności od interesariuszy i innej, od zachodniej, kulturze. Myślę, że w takich warunkach jakakolwiek trywializacja zmiotłaby członków zarządu z zajmowanych stanowisk w ciągu chwili.

Oczywiście gdyby kryzys ten zdarzył się w Virgin Atlantic Richard Branson zapewne działałby zgodnie z zaleceniami Allwartha. Kto wie, może nawet poszedłby za ciosem i nakręciłby kolejny komputerowy film? Any comments? Zapraszamy do dyskusji na nasz profil na FB.

2012

2011