Szanowni Państwo. Ta strona korzysta z mechanizmu Cookies m.in. dla wtyczek portali społecznościowych oraz statystyk ruchu. Mogą Państwo wyłączyć obsługę tego mechanizmu korzystając z ustawień używanej przeglądarki internetowej lub używanego urządzenia.
 

Blog

Cykliści, masoni i lobbiści

Bartosz Lewicki, 1.04.2011

Niezbadane są wyroki niebios. A także pomysły szefów. W czasie tzw. „afery hazardowej” zostałem, z kolegami, wpisany na listę lobbystów w MSWiA!

Blady strach padł na rodzinę. „Do końca Ci odbiło?” Grzmiała Żona. „W takiej chwili? Telefon chcesz mieć na podsłuchu?”

Ale okazało się, że nie taki diabeł straszny. Pani Z Warzywniaka nie obraziła się na mnie, sąsiedzi nadal się normalnie witają. W pracy też obiad z lodówki nie znika. Hm… czasem znika, ale to inny temat.

O co więc chodzi z tym lobbingiem, a raczej strachem przed nim?

  • Po pierwsze: działalność ta jest owiana nutką tajemnicy i legendy – gra w polo, obiady w Pałacu Prezydenckim, kolacje w Aspen.
  • Po drugie: skojarzenia z typowo polskim „załatwiactwem”, „kopertnictwem” i „podstolnictwem”
  • Po trzecie: jednostkowe przypadki łamania prawa, często przez osoby, które w świetle prawa lobbystami nie są – mocno nagłaśnianie i wpisujące się wielu w "układowe postrzeganie świata".
  • Po czwarte: Kompletny brak zrozumienia pojęć takich jak public relations czy lobbing przez polityków i traktowanie tych dwóch słów pochodzenia zagranicznego jako epitetów, obelg i przekleństw.

W naszej rzeczywistość trzeba znaleźć kozła ofiarnego, którego można obarczyć winą za niepowodzenia. Kiedyś wystarczali Żydzi, masoni i cykliści. Teraz lobbysta jest synonimem wszelkiego zła.

Ustawa nie przeszła? Wina lobbystów. Przeszła? Też ich wina. Korupcja? Układziki? Kolesiostwo? Winny zawsze lobbing. Czasem – PR.

A może nie? A może lobbing to „(..) każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa”.

Czyli przede wszystkim przedzieranie się przez gąszcze ustaw, poprawek, biuletynów, nowelizacji. Spotykanie się. Zadawanie pytań. Rozmawianie. DIALOG. Ciężka praca.

I tyle. Aż tyle.

 

Tyle?

 

Okazuje się, że życie jest bardziej zaskakujące niż serial zza oceanu, a  naiwni sądzą, że to już koniec. 

Weryfikacją lobbystów zajmować ma się, według nowej ustawy, Centralne Biuro Antykorupcyjne. Czujecie połączenie – lobbing, (anty)korupcja, agent Tomek?

Ten darzony od samego początku uznaniem i szacunkiem urząd będzie decydował, kto jest godny lobbowania i sprawdzał jakie ma znajomości w mediach.

Dla firmy takiej, jak Multi Communications to dopiero atrakcja! Czy teraz, podczas każdej obdzwonki powinniśmy informować dziennikarzy, że musimy podawać ich personalia CBA? Czy raczej powinniśmy robić to bez ich wiedzy narażając się na gniew GIODO? A może się w ogóle nie przejmować, uważając, że jakoś to będzie?

Logicznym rozwiązaniem wydaje się rzucenie tego lobbowania. Cóż – naiwny byłem sądząc, że public w wyrażeniu PR odnosi się również do administracji publicznej i jej przedstawicieli oraz do budowania z nimi zdrowych relacji. Takie brane wprost public relations.

2013

2012

2011